niedziela, 25 października 2015

Prolog

     Hermiona tego dnia bardzo późno wstała. Chyba zapomniała, że dziś pierwszy dzień szkoły... tak, tak wojna się skończyła i cała trójka najlepszych przyjaciół wracała do Hogwartu, by rozpocząć już siódmy z kolei rok nauki.
    Dziewczyna obudziła się o godzinie 8:00. Była kompletnie nieprzygotowana do podróży i niespakowana. Wciąż żyła wakacjami, które (niestety) dobiegły już końca. Z drugiej jednak strony cieszyła się, że znowu spotka swoich kochanych przyjaciół, bo tak bardzo za nimi tęskniła. Hermi szybko wstała i gdy zorientowała się, która jest godzina, zaczęła krzyczeć wniebogłosy: "O jeju, już ósma! Trzeba się ubrać i pakować, byle szybko! Głupia Herm trzeba się było pakować wszoraj! Gdzie moja szata?! O jacie ja nie zdążę na ten pociąg!"
    Miała w sumie rację, bo gdy schodziła na śniadanie było już piętnaście po ósmej. Mionka zaczęła robić wyrzuty pijącej kawę, zaspanej mamie:
-MAMO! -krzyknęła- Dlaczego mnie nie obudziłaś?! Wiesz, która jest godzina?!
-Dziecko! Nie denerwuj się, ja też mam prawo zaspać, poza tym to nie ja chodzę do szkoły tylko ty! -wykrzyknęła oburzona mama
-No dobrze mamusiu, już się tak nie denerwuj...widzę, że i ty masz dziś nienajlepszy humor. Wołaj tatę, niech się zbiera, bo musi odwieść mnie na dworzec. Nie martw się ja już sobie sama przygotuję jedzenie.
- dobrze córciu- odrzekła mama z uśmiechem na ustach, czule przytulając swą córkę.
Pani Granger poszła obudzić swojego męża, zostawiając Hermionę samą ze śniadaniem. Gryfonka szybko sobie z nim poradziła i gdy wstawała z krzesła ze schodów zszedł jej ojciec, który już poszedł pakować jej bagaż do samochodu. Dziewczyna została sama z matką.
- No mamo... będę tęsknić- powiedziała całując rodzicielkę w policzek. Już miała się odwrócić, lecz mama zatrzymała ją słowami:
- Hermionko wiesz, że to już twój ostatni rok w Hogwarcie...i tak myślę...przepraszam ale...czy ty nie powinnaś już mieć chłopaka? Bo szkoła to czas pierwszych miłości oraz szukania partnerów na resztę życia.
O ja nie słyszałam żebył kogoś miała...
- Mamusi ty się tak nie zamartwiaj, szkoła jest po to, aby się uczyć, nie wdawać w romanse... niestety musię cię rozczarować, bo mi na razie nie chłopcy w głowe tylko nauka. Nie licz na nic. Do zobaczenia!
- Do zobaczenia córeczko, do zobaczenia- pożegnała ją z nieukrywanym smutkiem matka
      Hermiona nawet nie wiedziała, jak bardzo się myliła mówiąc, że nie ma co liczyć na jej zakochanie się.


                           *******


     Draco Malfoy obudzony, spakowany i obkarmiony przez swoją ukochaną matkę, właśnie szykował się do wyjścia z Malfoy Monor. Ubrał się i zarzucając na siebie czarną pelerynę wyszedł z ogromnego, mrożącego krew z żyłach budynku. Wściekły, że wielbione przez niego wakacje właśnie się skończyły, udał się po swego przyjaciela Blaise'a Zabiniego, aby go obudzić.
      Tak, jak się Draco spodziewał, Pan MCśpioch smacznie spał chrapiąc tak głośno, że całe jego łóżko kiwało się na wszystkie strony. Draco uśmiechnął się złośliwie i wskazując różdżką na stopy przyjaciela rzekł cicho:
- Diabeł... wstawaj...- co jak się domyślił nie podziałało, więc wykrzyknął na cały głos - WINGARDIUM LEVIOSA!
Diabełek uniósł się w powietrze do góry nogami, wierzgając nimi oraz rękami na wszystkie strony i drąc się na przyjaciela:
- Smoku! Do ku*wy nędzy, co to ma być za powitanie?!?!
- Taaaak Blaise, też cię kocham - wyśmiewał kumpla Draco- no co? Ja tylko o ciebie dbam... co chcesz się spóźnić na pociąg i iść do Hogwartu piechotą?
- Że co?! Co ty mi tu gadasz jeszcze siódmej...-spojrzał na zegarek i zorientował się, że dochodzi wpół do dziewiątej- Cholera Smoku! Czemu mnie wcześniej nie obudziłeś?!- zapytał retorycznie, zrywając jednocześnie z siebie piżamę.
- Eee Zabb co ty mi tu striptiz odstawiasz?- zapytał zażenowany Draco
-Jezu Smoku sorry tak się śpieszyłem, że zapomniałem o tobie. Mój mózg słabo pracuje o tak wczenej porze...a teraz odwróć się, a najlepiej idź zrób mi śniadanie!- rzekł z rozbrajającym uśmiechem
- Taa i jeszcze czego?!  Z takiego czystokrwistego arystokraty chcesz skrzata domowego zrobić?!- wyszedł prychając

------------------------------
No! I jest pierwszy rozdział
Liczę na chociaż jeden komentarz...
Jeśli pojawi się chociaż jeden do 1.11.2015 to właśnie 1.11(...) dodam 1 rozdział. Jak nie będzie koma to dodam wtedy kiedy będzie, bo moim zdaniem bez sensu pisać coś na blogu jak i tak nikt tego nie przeczyta :( T-T